Moja praktyka video-artowa rozwija się jako proces poszukiwania własnego miejsca w świecie, który coraz trudniej opisać językiem, narracją czy jednoznaczną pozycją polityczną. Punktem wyjścia jest doświadczenie życia w stałym napięciu — w polu negatywnych wibracji generowanych przez kryzysy polityczne, społeczne i historyczne, które przenikają codzienność i kształtują sposób odczuwania rzeczywistości. Polityka nie pojawia się w moich pracach jako bezpośredni komentarz ani deklaracja. Funkcjonuje raczej jako środowisko — pole nacisku, zmęczenia i dezorientacji. To niewidzialna, lecz wszechobecna presja, która wpływa na rytm życia, percepcję czasu i relację z otoczeniem. Właśnie ona staje się impulsem do pracy z obrazem jako medium zdolnym rejestrować to, co trudne do nazwania, lecz intensywnie odczuwalne. Moja praktyka opiera się na nieliniowym myśleniu o narracji. Zamiast klasycznej opowieści rozwijam struktury oparte na przejściach, pęknięciach, stanach granicznych oraz rezonansach. Interesuje mnie moment, w którym sens nie jest już komunikowany wprost, lecz ujawnia się poprzez rytm, napięcie i trwanie obrazu. Każda z prac funkcjonuje jako autonomiczny etap tej drogi, jednak znaczenie wyłania się dopiero w relacji pomiędzy nimi — poprzez drganie powstające pomiędzy obrazami, czasem i doświadczeniem widza. Tak rozumiana praktyka jest bliska podejściu practice-as-research, w którym wiedza nie zostaje przekazana wprost, lecz rodzi się z percepcji, uważności i cielesnego doświadczenia czasu.
TRAJEKTORIA PRAC
Trajektoria mojej praktyki rozwija się jako sekwencja etapów, które nie tworzą linearnej opowieści, lecz proces stopniowego przesuwania uwagi — od reakcji i oporu ku doświadczeniu rezonansu. Początkowe prace koncentrują się na geście sprzeciwu, odmowy i wycofania. Są odpowiedzią na nadmiar presji i napięć, w których jasne pozycjonowanie się staje się niemożliwe. To etap ciszy i redukcji, w którym brak działania staje się formą ochrony. W kolejnych realizacjach narracja zaczyna się kruszyć, a język traci zdolność opisu rzeczywistości. Katastrofa pojawia się nie jako wydarzenie, lecz jako stan ciągły. Obraz przestaje wyjaśniać, a zaczyna intensyfikować — poprzez rytm, fragmentację i deformację. Momentem przełomowym są prace, w których pustka i brak sensu przestają być traktowane jako brak, a zaczynają funkcjonować jako stan przejściowy. To etap zawieszenia, w którym stare znaczenia przestają działać, a nowe jeszcze się nie wyłoniły. W dalszej części trajektorii pojawia się ruch i podróż — przechodzenie przez żałobę, ciemność i utratę punktów odniesienia. Obraz prowadzi widza przez doświadczenie zanurzenia, w którym napięcie zostaje przetworzone w czas, przestrzeń i energię. Ostatni etap nie przynosi rozwiązania, lecz możliwość: próbę odnalezienia własnej częstotliwości i miejsca w rzeczywistości, która pozostaje niestabilna i niejednoznaczna.